🌤️ Życie W Rio De Janeiro
Opinie (117) pracowników firmy L'Oréal w lokalizacji Rio de Janeiro, RJ na temat Równowaga praca/życie
Zasadzka w Rio de Janeiro była skoordynowaną operacją stworzoną przez Armię Stanów Zjednoczonych, która wysłała żołnierzy z Centrum Dowodzenia Operacji Strategicznych w celu schwytania Bruce Banner w Rio de Janeiro. Bruce Banner został napromieniowany ogromną ilością promieniowania gamma i spowodowało to, że przekształcił się w gigantycznego, zielonoskórego, umięśnionego
Copacabana – dzielnica Rio de Janeiro, znana ze swojej plaży, długiej na 4 kilometry. Zamieszkuje ją 400 000 ludzi, co czyni ją jedną z najgęściej zaludnionych dzielnic świata. Początkowo, aż do połowy XVIII wieku, nosiła nazwę Sacopenapã. Zmiana nazwy nastąpiła po zbudowaniu kaplicy, zawierającej kopię obrazu Dziewica z
Ile kosztuje życie w Rio de Janeiro? Z naszych wyliczeń wynika, że koszt życia w Rio de Janeiro dla jednej osoby dorosłej wynosi 3623.77 zł. Para mieszkająca wspólnie pod jednym dachem powinna być przygotowana na miesięczne wydatki rzędu 5922.58 zł.
Lapa – dzielnica Rio de Janeiro, w której toczy się najciekawsze życie nocne. Warto tu kupić Cachaçe – lokalną wódkę produkowaną z trzciny cukrowej, będzie nieco tańsza niż w innych miejscach Rio de Janeiro. W tym rejonie znajdują się także słynne, ceramiczne schody, które uznawane są za jedne z najpiękniejszych na świecie.
Marek Kowalczyk, 60-letni łódzki inżynier kiedy tylko może ogląda telewizyjne transmisje z Rio de Janeiro. Obserwując zmagania sportowców przypomina sobie swoją wizytę w Brazylii.
dvO4. Slumsy w Brazylii znane są jako dzielnice biedy lub fawele. Mówi się, że ok. 20% mieszkańców całego kraju mieszka właśnie w takich dzielnicach. Na pozór mogą się wydawać okropne i zaniedbane, jednak jeżeli zwiedzisz je, koniecznie z przewodnikiem, odkryjesz zupełnie inną historię. Wolność, solidarność oraz oddanie sztuce to słowa, które opisują codzienne życie w faweli. Oczywiście są również te mniej bezpiecznie miejsca, gdzie góruje handel narkotykami i wysoka przestępczość. Żeby ocenić, trzeba odkryć ich historię. Poznaj brazylijskie fawele! Pochodzenie nazwySpis treściPochodzenie nazwyHistoria faweli w BrazyliiGdzie się znajdują?Fawele w Rio obecniePrzestępczość i zagrożeniaJak wygląda życie w fawelach?Jak bezpiecznie poruszać się po faweli?Ile kosztuje zwiedzanie faweli z przewodnikiem?Street art w fawelach Fawela to pojęcie, które znane jest jako dzielnica nędzy w Brazylii. Mówi się, że ok. 6% całej ludności brazylijskiej mieszka w domach zbudowanych z części pozyskanych ze śmietnisk lub innych domów, np. dykty, blach lub desek. Nazwa wzięła się od rośliny, która rośnie na wzgórzach wokół Rio de Janeiro. To właśnie tam w 1890 r. zamieszkali wyzwoleni niewolnicy. Jednak za pierwszą fawelę uważa się miasteczko założone przez ponad 20 000 weteranów w 1897 r. Wojskowi, którzy się tam osiedlili nie mieli żadnych środków do życia, żyli w skrajnym ubóstwie. Obecnie określa się tak dzielnice biedy, w których mieszkają najubożsi Brazylijczycy. Historia faweli w Brazylii Historia, jaką mają brazylijskie fawele, sięga XIX w. Zostały wybudowane przez wysiedlonych żołnierzy, a później przejęli je bezdomni niewolnicy. W latach 70. XX w. odnotowano wzrost popularności tych dzielnic, właśnie wtedy wiele osób przeniosło się z obrzeży do centrum miasta, aby rozwinąć się ekonomicznie. Jeżeli kogoś nie było stać na życie w mieście, musiał przenieść się do faweli. W latach 1950-1980 przynależność od faweli deklarowało 170 000 -600 000 osób. Więcej o Rio de Janeiro przeczytasz w naszym artykule: Jakie atrakcje skrywa Rio de Janeiro i dlaczego jest nazywane „Cudownym Miastem”? Kiedyś stanowiły skupiska kilku niezależnych od siebie wspólnot. Można to porównać do współczesnych squatów – powstają organicznie, zrzeszają niezależne jednostki, które zostały mimowolnie lub świadomie odrzucone ze społeczeństwa. Z czasem mieszkańcy faweli zaczęli się organizować i zrzeszać w większe grupy, tworzyli też stowarzyszenia mieszkańców. Często takie ugrupowania stanowiły łącznik między favelados a prefeiturą, czyli między mieszkańcami a ratuszem. Członkowie wspólnoty samodzielnie organizują sobie opiekę medyczną, transport oraz warunki sanitarne. Gdzie się znajdują? Dzielnica nędzy w Brazylii zazwyczaj znajduje się na obrzeżach. Jednak występowanie slumsów jest charakterystyczne dla wielu brazylijskich miast. Te najbardziej znane przylegają do stromych zboczy w Rio de Janeiro. Wraz ze wzrostem wskaźnika rozwoju miasta, części faweli, które były położone najniżej były zajmowane przez miasto, więc osiedleni mieszkańcy musieli przenosić się coraz wyżej. Taka sytuacja jest to codzienność, jaka czeka na brazylijskie slumsy – miasto zajęło drogę łączącą Lagoa i Barra, przez co mieszkańcy musieli znaleźć dla siebie inne miejsce. Co ciekawe im wyżej się wejdzie, tym jest niebezpieczniej. Domy, które zostały wybudowane najwyżej, należą do bossów. Głównym powodem jest to, że dojazd na sam szczyt zajmuje policji więcej czasu. Pozostawia to cenne minuty do ewentualnej ucieczki. Taki system hierarchii powoduje, że najbiedniejsi mieszkańcy, którzy mieszkają najniżej, są bardziej narażeni na aresztowanie. Fawele, czyli słynne na całym świecie brazylijskie dzielnice nędzy Fawele w Rio obecnie Najpopularniejszą oraz najbardziej bezpieczną fawelą w Rio jest Santa Marta. Słynie głównie z pomnika Michaela Jacksona – został tam umieszczony w 1995 r., aby uczcić to, że artysta nagrał teledysk właśnie w tej dzielnicy. „They Don’t Care About Us” to utwór, który idealnie oddaje charakter tego miejsca. Santa Marta była pierwszą spacyfikowaną fawelą, przez co bardzo często odwiedzają ją turyści, a wśród nich celebryci: Madonna, Beyoncé czy Alicia Keys. Drugą bezpieczną fawelą jest Cantagalo. Na szczycie wzgórza, na którym się znajduje, otworzono bar Gilda No Cantagalo. Można się do niego dostać jedynie taksówką lub vanem. W niedzielne wieczory organizowane są koncerty muzyki jazzowej. Za najbardziej przyjazną fawelę dla obcokrajowców uznaje się Vidigal. Turyści mogą się tam zatrzymać w pensjonacie, zjeść posiłek w restauracji lub bawić się w klubach i barach. Vidigal słynie z bardzo imprezowego życia nocnego, najbardziej znane są imprezy taneczne w stylu house lub salsa. Najniebezpieczniejsza fawela nazywa się Maré i znacząco obniża reputację, jaką mają inne brazylijskie slumsy – zamieszkuje ją ok. 13 000 ludzi, którzy tworzą 16 społeczności. Często zdarzają się tam najazdy służb lub okupuje je żandarmeria wojskowa. Jedna z głośniejszych akcji pacyfikacyjnych odbyła się w 2014 r., tuż przed Mistrzostwami Świata FIFA. Co ciekawe ta fawela jako pierwsza zbudowała ścieżki rowerowe. Zakładano, że trasa ma łączyć TransCarioca BRT, Fundão oraz TransBrasil BRT. Fawela charakteryzuje się niskim wskaźnikiem rozwoju społecznego, wielu mieszkańców para się kradzieżami oraz handlowaniem narkotykami. Do strzelanin często dochodzi również w fawelach Vila Cruzeiro i Complexo do Alemão. Obie zareagowały siłą przeciwko akcjom pacyfikacyjnym, co przełożyło się na wysoki odsetek morderstw. Policja nie zagląda natomiast do Vila Aliança – jest tam więc lokalne przyzwolenie na broń, z czego mieszkańcy chętnie korzystają. Pistolety, granaty oraz wojny gangów to codzienność dla osób z tego regionu, również dzieci i nastolatków, którzy coraz chętniej podejmują się nielegalnych działań. Przestępczość i zagrożenia Okres 1897-1985 był najbardziej dotknięty przemocą w fawelach. Żandarmeria wojskowa często kontrolowała dzielnice biedy, aby zapobiegać przestępczości. A było jej całkiem sporo – rywalizowały ze sobą gangi handlarzy narkotyków, dochodziło do burzliwych starć między gangami a policją, która często po prostu rozstrzeliwała podejrzanych. Odnotowano dwie masakry, w których łącznie zginęło 27 mieszkańców. Policjanci byli skorumpowani oraz nieodpowiednio wykształceni, przez co brazylijskie slumsy zamiast notować spadki przestępczości, coraz bardziej z niej słynęły. Rząd Brazylii obawiał się, że całkowicie straci panowanie w regionach określanych jako brazylijskie slumsy. Duża część kokainy oraz innych narkotyków, które docierają niestety również do Europy i Stanów Zjednoczonych, przechodzi przez Rio de Janeiro. Obecnie walka z przestępczością w slumsach opiera się głównie na przemocy i łamaniu praw człowieka. Fawele są stale patrolowane przez uzbrojone oddziały żandarmerii Jak wygląda życie w fawelach? To, jakie życie czeka na mieszkańców w rejonach znanych jako dzielnice biedy, zależy głównie od rodzaju i umiejscowienia faweli. Rochina może zaoferować o wiele lepsze warunki niż inne slumsy w Brazylii. Większość domów jest jednak zbudowana z cegieł i cementu, jest bieżąca woda oraz elektryczność. Duży problem wciąż stanowią warunki sanitarne, ponieważ ścieki zazwyczaj spływają między domami. Przez to znacznie szybciej rozprzestrzeniają się choroby. Ostatnio wykazano, że ponad 65% mieszkańców reprezentuje klasę średnią. Mimo że nie zarabiają dużo, ich poziom życia odbiega od wyobrażenia o slumsach, które zostały utrwalone w pamięci obywateli innych krajów. W Rochinie najpopularniejszy fryzjer, działa również jako listonosz, aby zapewnić mieszkańcom dostęp do poczty. Brazylijskie urzędy pocztowe nie wysyłają swoich pracowników w głębokie alejki faweli. Najstarsi mieszkańcy mówią, że kiedyś fawele słynęły z dużych plantacji, na których hodowano kapustę oraz marchewkę. Teraz ludzie wolą tam budować domy, niż zajmować się ogrodem. Mimo wszystko panuje tam niesamowity klimat. Fawele w Brazylii funkcjonują jako miasto, które samo się organizuje. Dzięki różnorodności mieszkańców i wolności w wyrażaniu siebie, a także znikomej liczbie używanych samochodów, dzielnice są przykładem, że ludzie potrafią się zjednoczyć nawet w trudnych warunkach. Jak bezpiecznie poruszać się po faweli? Turystyka dotycząca faweli od zawsze była interesująca dla podróżnych. Najwięcej wycieczek wyprzedaje się, od kiedy w niektórych zorganizowano miejsca noclegowe dla turystów oraz wzmożono kontrole policyjne. Co warto wiedzieć o bezpiecznym zwiedzaniu faweli? Zawsze zwiedzaj fawele w Brazylii z akredytowanym przewodnikiem „Communidade”, czyli społeczność to podstawowa wartość dla mieszkańców biednych dzielnic. Najlepsze będzie więc zwiedzanie faweli z osobą, która wywodzi się z tej społeczności – najlepiej wie, jak wygląda tam życie oraz co warto zwiedzić. Każdy z nich został również przeszkolony w zakresie bezpiecznego oprowadzenia właśnie po tych terytoriach, zatem nic Ci nie grozi! Nie prowadź samochodu Mieszkańcy są bardzo podejrzliwi wobec pojazdów, których nie znają ze swojego najbliższego otoczenia, zatem prowadzenie prywatnego auta, może okazać się bardzo ryzykowne. Miej wpływ na społeczność Zazwyczaj mieszkańcy faweli są pracowici i uczciwi, a podczas wycieczki z lokalnym przewodnikiem możesz poczuć się jak w domu. Tubylcy są raczej ufni i sympatyczni, jeżeli wprowadzi Cię ktoś, kogo znają. Warto zaangażować się w inicjatywy społeczne – nie zawsze trzeba wspierać ich finansowo, czasem wystarczy prezent rzeczowy dla gospodarza, rodziny lub przewodnika. Ile kosztuje zwiedzanie faweli z przewodnikiem? Cena zwiedzania z przewodnikiem jest oczywiście uzależniona od przewodnika. Jeżeli zależy Ci na przewodniku, który wywodzi się z lokalnej społeczności, kwota może być nieco wyższa, jednak na pewno uda Cię lepiej poznać dzielnice biedy. Standardowo cena waha się w przedziale 100-200 PLN. Zawsze jednak warto dokładnie zapoznać się z planem zwiedzania, sprawdzić akredytację przewodnika, a także poczytać trochę o dzielnicach, które proponuje. Wycieczka powinna odbywać się z poszanowaniem praw społeczności oraz edukować na temat pomocy. Słynne schody Selaron w Rio de Janeiro Grupy zazwyczaj liczą jedynie kilka osób, a całe zwiedzanie trwa 4 godziny. Całą trasę przechodzi się pieszo, jednak w cenę jest wliczony dojazd do i z faweli. Street art w fawelach Puste, szare i brudne mury mogłyby się wydawać codziennością w najbiedniejszych dzielnicach. Czy na pewno tak jest? Aby dobrze zrozumieć, co to są fawele, warto zinterpretować street art, który zachwyca nie tylko lokalnych mieszkańców i turystów – murale i graffiti podziwiane są na całym świecie. Carlos Esquivel, znany jako ACME, słynie z murali, które tętnią życiem i prezentują ciekawe połączenia kolorów. Każde dzieło odnosi się od historii mieszkańców faweli, migracji, które były powodem utworzenia slumsów, a przede wszystkim ukazuje codzienne życie w zapomnianych rejonach. Museu de Favela to miejsce, które próbuje zmienić dzielnicę nędzy w popularne miejsce. Na obiekt składa się kilka ogromnych malowideł ściennych, które znajdują się na 20 budynkach. Słowa, które pomogą zobrazować sobie tematykę murali to przede wszystkim: „funk”, „samba” oraz „capoiera”. Działania artystyczne mają zapobiec segregacji rasowej, a także zbudować w mieszkańcach całej Brazylii poczucie, że fawele są dumą historii całego kraju.
2/23 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze fot. Mariusz Kapala / Gazeta LubuskaPoprzednieNastępne Od 2010 r. w Świebodzinie w Lubuskiem stoi niezwykła rzeźba – mierzący aż 36 m posąg Chrystusa Króla Wszechświata. Posąg wzorowany jest na słynnej statule z Rio de Janeiro, ale jest od niej wyższy aż o 6 m, choć nie tak efektownie zlokalizowany – nie stoi na skale nad miastem, lecz na kopcu wśród pól. Zobacz równieżPolecamy
Przedmieścia Rio nie nastrajają optymistycznie. Kontrasty miasta przywitały nas już u jego progu – nad dwupasmową drogą prowadzącą z lotniska do centrum pochylają się zniszczone, smutne baraki. Nie te znane z kolorowych zdjęć, turystyczne spacyfikowane fawele na zielonych wzgórzach, ale smutne slumsy ukrywające za fasadami skrajne ubóstwo. W mieście witają nas ciągnące się po horyzont dzielnice biedy, z których bije zapomnienie. Ku naszemu zdziwieniu za kilka kilometrów wjeżdżamy w zupełnie inny świat. Jesteśmy na tańczącej w słońcu wesołej Copacabanie, gdzie myśli o biedzie wydają się tylko odległym wspomnieniem, a wszystko oprócz zabawy nagle traci na znaczeniu. Oszołomieni niezwykłą różnorodnością lasów atlantyckich pijemy aromatyczną kawę i naśladujemy joie de vivre wszystkich cariocas, bo w tym momencie życie to tylko dwie rzeczy: plaża i zabawa! Prawdziwi cariocas swoją przynależność i przywiązanie do miasta dumnie wyrażają tatuażami „Rio de Janeiro carioca” (częsty widok na męskim opalonym przedramieniu), a najlepiej odnajdują się w muzyce, sporcie, tańcu, zabawie i seksie. W Ciudad Maravillosa muzyka rozbrzmiewa wszędzie: w barach przy plaży, na skwerach na Lapie i z otwartych okien kolorowych domów. Mieszanka europejskich i afrykańskich rytmów, czyli samba i bossa nova, docierają do ucha z każdej strony. Chciałam napisać, że to tętniące życiem miasto to perła w koronie najpiękniejszych miejsc na ziemi. Ale zdecydowanie nie jest jedną perłą z wielu – jest prawdziwą królową! Opadające leniwie na wzgórzach fawele i otoczone tropikalnymi lasami wieżowce wyglądają, jakby dziecko wetknęło kilka prostokątnych patyków w środek kałuży w lesie i czekało, aż się przewrócą. Nie wiem, jaki jest sekret brazylijskiego szczęśliwego życia, ale wiem, że chociaż większość z nich nie ma łatwo, to bije z nich najczystsza radość i witalność, których absolutnym ukoronowaniem jest karnawał – ekplozja brazylijskości, esencja zabawy i radości w Cudownym Mieście. Chciałabym wam pokazać najfajniejsze miejsca w mieście, i chociaż Ciudad Maravillosa ma do zaoferowania o wiele więcej, to ten mini przewodnik może was poprowadzić przez miejsca, które trzeba zobaczyć, żeby poczuć klimat i duszę niezwykłego miasta. W drugiej części wpisu zamieściłam kilka praktycznych porad, które mogą pomóc zwłaszcza tym, którzy odwiedzają Rio po raz pierwszy. Czego nie można pominąć będąc w stolicy zabawy, caipirinhi i samby? Copacabana Podziwianie dzieła sztuki, jakim jest to miasto, koniecznie trzeba zacząć od najbardziej znanej i tętniącej życiem plaży świata, a tym samym od obowiązkowego punktu każdej wizyty w Rio. Stojąc przy Avenida Atlantica odwracając głowę w lewo zobaczycie mieniące się w słońcu wagoniki na Górze Cukru, a w prawo – zielone Wzgórze Dwóch Braci, na którego zboczu rozciąga się fawela Vidigal. Na legendarnej Copacabanie zwykle plażują cariocas, ale jest też sporo turystów i panuje większy luz i swoboda, niż na Ipanemie i Leblon, gdzie jest drożej i bardziej szykownie. Najlepiej spędzić tu błogo i beztrosko czas, wylegując się w słońcu i pijąc wodę ze świeżego kokosa, którą sprzedają tu na każdym kroku (koszt ok. 4-5 zł). Uwaga: opalanie topless jest prawnie zabronione, można dostać mandat! Zachód słońca na Praia do Arpoador Zachód słońca na Praia do Arpoador – skałkach między imprezową Copacabaną, a prześliczną Ipanemą. Kupcie drinka od sprzedawcy plażowego, usiądźcie wygodnie na skałach wyłaniających się z morza i zanurzcie się w magicznej chwili. Wieczory na plaży są romantyczne i na pewno warte zachodu, ale trzeba uważać na łepków, którzy chętnie ukradną wam telefony (chętnie też użyją w tym celu noża). Najlepiej nie siedzieć samemu na plaży późno w nocy, a jeśli już, to w miejscach, gdzie jest więcej ludzi. dzielnice Santa Teresa i Lapa To tu bije serce miasta. Santa Teresa to stara dzielnica kolonialna pełna dziewiętnastowiecznych rezydencji, a obie położone obok siebie części miasta mają niepowtarzalny klimat dzięki zamieszkującej je bohemie artystycznej. Najlepiej spacer zacząć od wąskich stromych uliczek Santa Teresy pełnych kolorowych domków – budynki tworzą tu żywe muzeum architektury kolonialnej! Zdecydowanie warto zobaczyć Parque das Ruinas – dawny dom Laurindy Santos, brazylijskiej mecenas sztuki z XIX wieku, w willi której spotykała się cała śmietanka towarzyska ówczesnego miasta. Wejście do ruin jest darmowe, a w ładną pogodę można podziwiać panoramę całego miasta. Kolejnym punktem obowiązkowym jest przejazd słynnym żółtym tramwajem, który przejeżdża przez akwedukt Carioca i pozwala podczas jazdy zobaczyć całą malowniczą dzielnicę. Po wykolejeniu i wypadku w 2011 roku tramwaj przez kilka lat nie jeździł, ale po ulepszeniu i renowacji znowu stanowi główną atrakcję turystyczną dzielnicy. Po zejściu słynnymi kolorowymi schodami Escadaria Selaron pod wiadukt i na słynną imprezową Lapę najlepiej przejść uliczkami aż do placu Pedra do Sal i tam poszukać ochłody w cieniu parasola jednego z barów popijając zimne lokalne piwo lub caipirinhę ze świeżą marakują (którą robią też miejscowi sprzedawcy – około 5 zł za wielki kubek słodkiej caipirinhi). Jeśli dopisze wam szczęście, możecie załapać się na uliczną imprezę i tańczyć sambę przy akompaniamencie radosnych mieszkańców i lokalnych instrumentów. Jeśli dźwięki bębnów was zmęczą to należy udać się do hotelu, bo w tej dzielnicy zza każdego rogu dobiega do uszu samba i forro, wszystkie bary pulsują muzyką, a ludzie wylegają z nich, żeby tańczyć pod gołym niebem. Tu ulica bawi się najlepiej. Dziewiętnastowieczne wille Santa Teresy są w dużym stopniu zniszczone i zaniedbane, ale mimo to dzielnica przeżywa prawdziwy renesans. Miłym zaskoczeniem był zupełny brak sklepików z pamiątkami – zamiast tego są małe sklepy prowadzone przez właścicieli (głównie właścicielki) z przepięknym rękodziełem – można kupić boho sukienki, skórzane i wiklinowe torebki, ręcznie robioną biżuterię z motywami afrykańskimi. Oprócz bycia centrum imprezowo – tanecznym, w obu tych dzielnicach czuć klimat bohemy artystycznej i dawnego miasta. Wzgórze Morro Dois Irmaos Wzgórze Morro Dois Irmaos (dwóch braci) nad fawelą Vidigal to bajeczna góra pomiędzy Leblon (najbardziej elegancką i najdroższą plażą), a fawelą Rochina (jedną z najbiedniejszych dzielnic Rio) i jednocześnie najlepszy punkt widokowy miasta, zdecydowanie warty godzinnej wspinaczki przez gęsty las. Żeby zobaczyć najpiękniejszą i najmniej turystyczną panoramę miasta należy najpierw dojechać autobusem do przystanku Vidigal. To cicha i spokojna fawela, i już od bardzo dawna nie ma tutaj filmowych starć z policją, należy jednak uważać i nawet z czystej przyzwoitości nie świecić najnowszym iphonem i złotą biżuterią. Stamtąd są trzy opcje wyjazdu do góry dzielnicy: 1. wyjazd z którymś z panów na motorach, którzy zarabiają na podwózce turystów; 2. wyjazd mini-busikiem z miejscowymi; 3. wyjazd z oficjalnym przewodnikiem-mieszkańcem. Gdy już jesteście na górze, w wąskich uliczkach samemu łatwo jest zabłądzić, ale dzieciaki około 12-13 lat chętnie za niewielką opłatą zaprowadzą was prawie na sam szczyt góry. Ważne, by nie traktować faweli jako atrakcji, zoo, lub disneylandu biedy i nie robić zdjęć mieszkańcom. Można kupić coś w lokalnym barze (podobno świetny widok jest z baru Alto Vidigal, niestety nie zdążyliśmy tam zajrzeć tym razem!), zapłacić młodym i w ten sposób wesprzeć lokalną społeczność i pomóc konkretnej osobie. Nie należy też zakładać drogiej biżuterii i świecić najnowszym telefonem – nawet jeśli nikt was nie okradnie, to zwyczajnie po ludzku przykre jest obnoszenie się z bogactwem wśród ludzi, którzy nie mają nic. Z samej góry rozciąga się przepiękny widok na całe miasto i ocean. Fawela Santa Marta Wycieczka dla odważniejszych (brakuje policji i nie jest aż tak przyjemnie, jak na wzgórzu nad Vidigal) To tutaj M. Jackson kręcił fragmenty swojego teledysku do They Don’t Care About Us, w związku z czym do dziś pozostały tam kolorowe murale i podobizna samego artysty. Pamiątką po tym zrywie popularnościowym są kolorowe domy pomalowane przed kilku laty przez miejscowych aktywistów. Tęczowe domki są niestety tylko wycinkiem surowej, szarej rzeczywistości dzielnicy biedy. Można wyjść dla pięknego widoku miasta, jaki roztacza się z samej góry (nas oprowadził miły mieszkaniec dzielnicy i pokazał najfajniejsze miejsca). Zdecydowanie warto! Centrum Warto poświęcić jedną lub dwie godziny na spacer po ulicach centrum miasta i zobaczyć Theatro Municipal (teatr miejski), Plac 11 Listopada i ciekawy budynek Muzeum Jutra (Museu do Amanha). Poza tymi miejscami samo centrum miasta jest dość młode i nie robi dużego wrażenia. Szkoła Sztuk Wizualnych Parque Lage W przeciwieństwie do centrum miasta, ogromne wrażenie na wszystkich odwiedzających robi piękny zabytkowy budynek prestiżowej Szkoły Sztuk Wizualnych Parque Lage (Escola de Artes Visuais do Parque Lage) w niewielkim parku położonym tuż obok ogrodu botanicznego – zielonej dżungli w samym sercu metropolii. Patrząc na Akademię z przodu można dostrzec wyrastającego na skale Jezusa, który góruje nad parkiem na zamglonej skale i usiąść w znajdującej się tam kawiarni. Ten nieziemski widok uzupełniają wesołe małpki (marmozety) biegające wolno wokół odwiedzających. Wychodząc z tej mini-dżungli warto zajrzeć do ogrodu botanicznego (wstęp ok. 15zł). Góra Cukru Pão de Açúcar, czyli kolejka linowa na wzgórze o tej samej nazwie to obowiązkowy punkt pierwszej wizyty w mieście. Niewielkie wagoniki zabierają turystów na charakterystyczną górę od 1913 roku. Koszt to 99 zł (110 jeśli nie płacicie w automacie, tylko w kasie) – trzy lata temu podczas naszej pierwszej wizyty było o wiele taniej, kolejka kosztowała wtedy jakieś 70 zł. Warto w ładny dzień wybrać się na zachód słońca, bo widok na drapacze chmur wciśnięte w gęsty las robi oszałamiające wrażenie. Można wybrać też trasę wspinaczkową (jest ich bardzo dużo). Zdecydowanie o wiele bardziej wartościowa atrakcja (w ładną pogodę w stu procentach warta swojej ceny), w przeciwieństwie do Jezusa, na którego nie warto wyjeżdżać z powodu dzikich tłumów przeciskających się i walczących łokciami o jak najlepsze zdjęcie (można wyjść na nogach, ale to też opcja dla miłośników wspinaczki). Na Górze Cukru w przeciwieństwie do Jezusa na Górze Corcovado nie ma dzikich tłumów (nawet w sezonie!), dzięki czemu nie traci się przyjemności z podziwiania porośniętych bujną roślinnością szczytów i kołyszących się w zatoce łódek. Jezioro Lagoa Rodrigo de Freitas Rozciągająca się między Ipanemą a ogrodem botanicznym laguna najpiękniej wygląda o zachodzie słońca, kiedy odbicia wieżowców mienią się na złoto w tafli czystej wody. Miejsca, których jeszcze nie zdążyłam odwiedzić, ale zrobię to (i opiszę!) następnym razem: Barra – turystyczna, ale piękna i zielona dzielnica spory kawałek od centrum Bar 180 Alto Vidigal – na wzgórzu w dzielnicy Vidigal ze wspaniałym widokiem Confeitaria Colombo– kawiarnia działająca w Rio od 1894, niemy świadek dawnej belle epoque i luksusowego życia. Marzy mi się kawa w jej przepięknym wnętrzu Plaża Botafogo – niezwykła plaża nad zatoką Botafogo odgrodzona od oceanu półwyspem, z którego na plażowiczów zerka monumentalna Głowa Cukru Kilka przydatnych informacji praktycznych Noclegi Najlepszą opcją (budżetową) jest Airbnb – można wynająć piękne mieszkanie przy samej Copacabanie lub na Santa Teresie za połowę ceny pokoju w hotelu. Jeśli ktoś podróżuje sam lub z plecakiem to Rio jest pełne świetnych hosteli, gdzie można poznać ludzi z całego świata. Na Santa Teresie i przy Copie, gdzie spaliśmy na Airbnb (na Santa Teresie w przepięknym mieszkaniu!) nie jest drogo, natomiast na Ipanemie lub przy Leblon nieco drożej i bardziej szykownie (ale nie aż tak jak w Copacabana Palace!) Komunikacja My poruszaliśmy się praktycznie wszędzie Uberem, bo jest śmiesznie tani (o wiele tańszy niż w Polsce – przejazd 5-10 km to często 10-15 zł jeśli nie ma akurat wyższych cen), poza tym autobusy i metro są dobrze oznakowane i też łatwo się nimi poruszać. Przejazd metrem lub autobusem to ok. 4 zł, a więc czasem bardziej opłacało nam się wziąć Ubera niż jechać autobusem! Jeśli jednak chcecie poczuć się jak miejscowi, kartę do metra można kupić w automacie na każdej stacji i doładować. Karta SIM i Internet Kupienie karty SIM to dobry pomysł, jeśli ktoś zostaje w mieście na minimum tydzień. Kartę z brazylijskim numerem telefonu można kupić w salonie sieci za 10 zł (np. Oi) – by to zrobić należy mieć przy sobie paszport. Kartę możecie doładować … w aptece. Po doładowaniu za 20 reali (ok. 20 zł) dostaniecie 2GB Internetu mobilnego. Wifi w Brazylii w większości miast, w tym w Rio, działa wszędzie – w sklepach, knajpach, kawiarniach i hostelach. Bezpieczeństwo, czyli jak nie dać się okraść? Brazylia już od wielu lat uchodzi za dosyć niebezpieczny kraj, ale nie dajmy się zwariować – w większości dużych, turystycznych miast, jak Nowy Jork, Barcelona, Londyn, czy Paryż, trzeba uważać w metrze i nie kusić kieszonkowców. Przy zachowaniu minimum zdrowego rozsądku i ostrożności (nie polecam na przykład po kilku caipirinhach siedzieć w nocy na pustej plaży) powinniście uniknąć zagrożeń. Oczywiście warto mieć ubezpieczenie, które pokrywa straty w przypadku kradzieży lub rabunku. W ciemnych uliczkach dobrze też schować telefon i kartę/pieniądze do saszetki pod ubraniem lub do kieszeni. Ceny Rio de Janeiro jest stosunkowo drogie. Ceny są porównywalne do tych w Polsce, w miejscach turystycznych jest oczywiście drożej. Zdarza się, że jedzenie w knajpach jest tańsze niż to w sklepie spożywczym. Zdecydowanie drogie są produkty importowane z innych krajów (paczka malin 30 zł, czekolada Milka 20 zł), ale świeże owoce brazylijskie są pyszne, słodkie i nie takie drogie! Można spotkać sklepy z ciuchami boho, ręcznie robionymi torebkami i skórzanymi dodatkami, w których ceny są porównywalne do tych w Polsce, a rzeczy są piękne, oryginalne i nietuzinkowe. Śliczne sukienki z motywami afrykańskimi, bransoletki z muszelkami i plecione torby w kwiaty to tylko niektóre cuda, jakie możecie upolować w sklepach przy Copacabanie, Ipanemie lub na Santa Teresie. W butikach ceny są nieco wyższe niż na bazarkach, ale można znaleźć prawdziwe perełki. Jeśli udacie się spacerkiem od Copacabany w stronę Ipanemy wzdłuż plaży znajdziecie ulicznych sprzedawców wystawiających swoje rękodzieło -najpiękniejsze bransoletki, naszyjniki i torebki! Uwaga: dolary można wymienić tylko w kilku kantorach przy Copacabanie. Revolut działa wszędzie pod warunkiem, że macie kartę Mastercard – Visę odrzucało wielokrotnie w sklepach, gdzie Mastercard przechodził. Uwaga też na bankomaty, bo w niektórych (nawet pomimo używania karty Revolut) jest pobierana wysoka prowizja od wypłaty, niezależna od kwoty: 24 zł. Kartą można płacić w większości miejsc, zazwyczaj też na ulicznych straganach. Ciekawostką jest też to, że kilka lat temu wycofano z obiegu monety o nominale 1 centa, dlatego dziś możecie zdziwić się, gdy sprzedawca zamiast 2 lub 3 centów wyda wam… 0. Jedzenie Brazylijska kuchnia nie należy do moich ulubionych, ale nadrabia świeżymi owocami i sokami, bułeczkami smażonymi na głębokim tłuszczu i wodą ze świeżego orzecha kokosowego sprzedawaną na plaży i na ulicach miasta. Kuchnia brazylijska opiera się na ryżu i fasoli, które podaje się niemal do każdego dania i na mięsie, które jest absolutnie we wszystkim i wszędzie. Brazylijczycy kochają mięso w każdej postaci. O ile w innych regionach Brazylii, np. w Salvadorze, kuchnia jest dosyć oryginalna, jednolita i charakterystyczna, o tyle smak Rio jest melanżem wszystkiego, co kiedykolwiek tu wymyślono i przywieziono. Na pewno warto spróbować feijoady, czyli gulaszu z mięsa, kiełbasy, fasoli, manioku, warzyw i wszystkiego, na co akurat ochotę miał kucharz, a także churrasco, czyli mięsa z rusztu. Na ulicach są tysiące barów, straganów i stoisk, gdzie można wypić suco – czyli sok ze świeżo wyciskanych owoców, na ulicznych stoiskach i w małych kawiarniach można też kupić słodkie bułeczki z serem lub szynką i kuleczki z nadzieniem (bolinhos) – zwykle mięsnym. Smażone na głębokim tłuszczu kulki z nadzieniem i soki można kupić wszędzie, dlatego nie podaję adresów, ponieważ było ich zbyt wiele. Na każdej ulicy w każdej dzielnicy znajdziecie miliony kawiarenek serwujących jedzenie. Polecam też pójść na obiad do restauracji z jedzeniem na kilogramy (np. KiloMania), gdzie jest świeżo, smacznie i stołują się sami lokalsi. Warto też spróbować mrożonego acai, gravioli i oryginalnych smaków lodów – np. acai, tapioki lub serowych. Owoce morza w Rio są pyszne, ale dosyć drogie (w przeciwieństwie do Salvadoru, gdzie ogroooomny talerz świeżych krewetek na czosnku można dostać za 30 zł). Nawet jeśli ktoś nie je mięsa, ani nie przepada za kilogramami węglowodanów (tutaj tradycyjnie do każdego posiłku dostaje się ryż, frytki i często też ziemniaki) to na pewno znajdzie w świeżej i soczystej kuchni Rio coś dla siebie. Dajcie znać, czy byliście w Rio, czy może jest ono na waszej liście marzeń? 🙂
życie w rio de janeiro